Kiedy końca dobiegał 2019 rok, z ogromnym optymizmem i niecierpliwością wyczekiwałyśmy początku nowego. 2020. Miał być dla nas przełomowy. Taka futurystyczna, kosmiczna data. Cieszyłyśmy się niesamowicie, że idzie nowe, równie dobre, a może lepsze. Dopinałyśmy właśnie nasz wspólny projekt. Kobiecy biznes. Miejsce, z naszego punktu widzenia, ważne i potrzebne. Do tego 2020 to rok, w którym obie kończymy trzydzieści lat. To dopiero kosmos! Jak to w ogóle możliwe, że tyle przeżyłyśmy?!

Te dwie rzeczy, wspólny biznes i trzydziestka, jakoś nas tak ciągnęły w górę, mobilizowały do pracy i wysiłku, czasami ponad wszelkie siły. To było na prawdę fajne zmęczenie i poczucie, że żyjemy pełną piersią. Dużo się dzieje. Robimy coś wspólnie. DZIAŁAMY!

I nagle bum! Ciach! Krach! Hasztag “zostań w domu”.  Nie chodzimy do pracy, nie spotykamy się z ludźmi. Zachowujemy odstęp. Dezynfekujemy ręce. Nosimy maseczki i rękawiczki. STAJEMY SIĘ SOBIE OBCY. Zachowujemy dystans w obawie o swoje zdrowie, co oczywiście jest uzasadnione. 

Zmiana rzeczywistości o 180 stopni zmusza do przystosowania się. Zostaje Internet (dzięki Bogu, że jest!) i rozmowy przez telefon. Dotyk przez szklany ekran to dla wielu z nas coś nowego. I wtedy dociera, jak wiele mamy, kiedy z tak wielu rzeczy musimy zrezygnować. Bo jeśli ludzie zaczynają tęsknić za tłokiem w tramwaju, nadgodzinami w pracy czy niezapowiedzianą wizytą “ukochanej” rodzinki, to tłumaczy wszystko. 

I choć powoli obostrzenia się luzują, to jeszcze trochę przyjdzie nam poczekać, żeby swobodnie i bez obaw, spotkać się z przyjaciółmi. Zaprosić kogoś do swojego domu. Wyściskać i wycałować. 

Póki co, zostają codzienne, małe przyjemności. Spokojny poranek. Spacer. Zapach kwiatów. Owsianka z truskawkami. Zieleń drzew. Słońce. Te małe rzeczy pomogą nam przetrwać. BO JESZCZE BĘDZIE PRZEPIĘKNIE, PRAWDA?

Jutro wracam do pracy. Po dwumiesięcznej przerwie. Pierwszy dzień spotkań z pacjentami. Ciekawe, jak będzie. Na pewno inaczej. Bo nie zobaczymy swoich uśmiechów, nie podamy sobie dłoni. Będziemy bardzo zachowawczy wobec siebie. 

Trochę się cieszę i trochę boję. 


Trzymajcie się nadziei! 

Marta 🙂

 

Spodobało Ci się Przy Stole? Udostępnij!                                                              

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *