Wiecie, czego najbardziej nie mogę się doczekać po całym tygodniu pracy? Leniwej soboty!
Czasu, który nigdzie mnie nie goni. Uwielbiam te chwile, które celebruję w swoim tempie. Bez pośpiechu.

Uwielbiam rozpoczynać ten czas śniadaniem o bliżej niezidentyfikowanej godzinie. Bez spoglądania na wskazówki.

Krzątając się do mojej mało nowoczesnej kuchni, włączam mało nowoczesny ekspres do kawy. I w ciszy słyszę ten szum, kiedy dzbanek napełnia się, kropelka po kropelce, aromatycznym napojem.
W międzyczasie rozkładam już leżak na moim mikroskopijnym balkonie, wkładam ulubiony ołwersajzowy sweter, i z filiżanką kawy w dłoniach, wyciągam nogi.

To taka moja mała namiastka życia na wsi spokojnej. Bo odkąd mieszkam w mieście – głośnym, szybkim, tłocznym – takie chwile to dla mnie świętość. Psychiczna i fizyczna regeneracja.

W takie dni jak ognia unikam elektroniki. Mój laptop też ma wtedy swoje małe święto. Wolne od pracy. I nie wyobrażam sobie, biec tego dnia, już o świcie, do centrum handlowego, bo niedziela niehandlowa. A niech sobie jest niehandlowa! Ja upajam się tą chwilą i przedłużam ją, ile tylko się da!

 

Wspaniałego dnia!

Marta 🙂

LENIWE PORANKI
5 (100%) 21 votes

Spodobało Ci się Przy Stole? Udostępnij!                                                              

2 odpowiedzi do “LENIWE PORANKI”

  1. Kocham taakie poranki gdy “nic nie muszę” a mogę upajać się chwilą… <3
    Martuś pozdrawiam będę śledzić blog i gotować i madrze jeść 🙂
    Miej Dzisiaj wspaniały dzień!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *